Czasem aż ciężko uwierzyć, że dana instytucja, firma może poszczycić się jakimiś certyfikatami czy znakami jakości. Oczywiście takie dziury w całym będą zawsze szukali niedowartościowani pracownicy którzy mają duże ambicje ale jakoś mniejsze umiejętności. A przecież z powietrza takie rzeczy się nie biorą i jednak ktoś musi przyznawać certyfikat firmy. Sama instytucja sobie takiego nie przyzna. Co jest brane pod uwagę kiedy ktoś chce przyznać jakiejś instytucji znak jakości i polecenia? Oczywiście bardzo wiele czynników. Z reguły są to miesiące prowadzonych obserwacji, wywiadów które mają wykluczyć lub potwierdzić pewne przypuszczenia. Wszystko ma być przecież wiarygodne i obiektywne. A z tą obiektywnością to właśnie bywa różnie. Jak to jest w firmach, wie każdy kto miał okazję popracować co nieco w sowim życiu i to właśnie takim przedsiębiorstwie. Zawsze zdarzy się jak wiadomo jakiś konfident, który będzie wszędzie węszył jakiś podstęp albo będzie szukał dziury w całym. Powodów do takiego zachowania ma zawsze sporo. A to szef na niczym się nie zna i na pewno został mianowany na swoje stanowisko za pieniądze i po porządnych znajomościach, a to współpracownicy są też po znajomościach bo oczywiście na niczym się nie znają, przepisy i procedury układała jakiś bałwan i w ogóle nie można się do nich dostosować bo jest zwyczajnie niewykonalne i oczywiście pieniądze. I jak taka instytucja, która ma przyznać właśnie certyfikat firmy ma nie mieć żadnych wątpliwości, skoro tai konfident potrafi napsuć krwi? I wtedy trzeba sprawdzać każdy szczegół i to co może nie grać. Oczywiście kiedy zdania sceptyczne dotrą do szefa a ten zacznie węszyć kto jest nie do końca lojalnym pracownikiem, może skończyć się to dla niego źle. Ale w sumie też nie można powiedzieć, że konfidenci nie mają po części racji. Wszak nie zawsze i nie wszędzie musi być tak idealnie i różowo jak to jest zapisane w certyfikacie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz