piątek, 23 września 2011

Certyfikacja


Znak jakości. Dzisiaj jest coś takiego bardzo popularne. Ma to na celu przyciągania klientów, robienie tak zwanego dobrego PR-u Ale czy dzisiejsi klienci, tak mocno wyczuleni na nabijanie ich w butelkę są w stanie zaufać takim znakom jakości? Otóż okazuje się że nie do końca, aczkolwiek z niewiedzy czy z braku czasu weryfikowania pewnych kwestii znacznie łatwiej jesteśmy w stanie zaufać produktowi który posiada na swoim opakowaniu jakiś certyfikat, niż takiemu który go nie ma. W czy chociaż wiemy w jaki sposób odbywa się certyfikacja? Ano okazuje się że nie do końca. A przecież w jakiś sposób musi ona dążyć przynajmniej do obiektywności. Czy jednak rzeczywiście tak jest, czy można zaufać do końca jakimś certyfikatom? Otóż chyba tak, choć może techniki nadawania certyfikatów nie odpowiadają każdemu. Jak to się odbywa? Ano  na przykład na podstawie opinii klientów wyrażanych w badaniach opinii publicznej. Ale bardzo często takie badanie odbywa się za pieniądze. To znaczy, że zbiera się grupę osób które na przykład spożywają dany produkt lub zbiera się ludzi i nakazuje się im spożywać dany produkt i zapisywać swoje spostrzeżenia. Najczęściej pytania są zamknięte, ankietowe, jednak czasami trzeba wyrazić swoją subiektywną opinię. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt że ci ludzie dostają pieniądze za to że biorą udział w takich badaniach. Czy więc certyfikacja może być uznana w takich warunkach za coś obiektywnego i wiarygodnego? Ktoś może powiedzieć że nie, ale w sumie gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to ma to jakiś sens. Jeśli bowiem człowiek jest nagradzany za wykonania jakiejś pracy, to bardziej to docenia i podchodzi do tego z większym namaszczeniem. Nie zależy mu na tym żeby kogoś oczernić ani wywyższyć, bo to jest jego praca. Może jest więc w tym jakiś sens.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz